Better „oops” than a „what if”

Źródło:http://bit.ly/2x6ieYl

Ile razy słyszeliśmy, że zawsze żałuje się po czasie tego, czego się nie zrobiło, a nie nawet najgorszych porażek, których doświadczamy próbując. Czy tak jest jednak zawsze? Ile razy naginamy siebie i rezygnujemy zanim jeszcze spróbowaliśmy? Może zbyt wiele razy…

Wiadomość, której nie wysłaliśmy, przegapiony pocałunek, brak odwagi, by porozmawiać z nieznajomym? Spotkanie, na które nie zdążyliśmy? Czego w życiu naprawdę żałujemy? Jakich małych lub dużych rzeczy nie doświadczamy, będąc zwyczajnie sparaliżowanym strachem, a może naszym wychowaniem czy obawą przed ośmieszeniem?

Ważne jest tu i teraz!

Z upływem lat dochodzę do wniosku, że żal mi czasu na rozważania „a co, jeśli…”. Zaczynam myśleć o tu i teraz. Szybciej podejmuję decyzje i dokonuję wyborów przez pryzmat siebie i swoich własnych emocji. Mniej przejmuję się ludźmi, konwenansami i opinią środowiska, które potrafi zatruć naszą każdą, nawet najtrafniejszą, decyzję.

Źródło:http://bit.ly/2fmy086

Warto słuchać swojego serca.

Głowa kombinuje i kalkuluje. Na ogół nasze myślenie skażone jest przez szereg rzeczy, które podświadomie potrafią kastrować nasze szczęście. Przykłady… setki! Młodszy facet? Chyba upadłaś na głowę! Wyjazd za granicę? Jesteś za stara, by zaczynać wszystko od nowa! Własna firma? W tych trudnych czasach lepiej będzie ci na etacie. Przefarbowanie włosów? W tym wieku nie wypada! I tak można mnożyć przykłady bez końca. Od tych poważnych decyzji, które przychodzi nam podejmować, po najmniejsze, z pozoru nieistotne, ale w rzeczywistości budujące nasze codzienne szczęście. Sami bądź z pomocą bliskich lub dalszych nam ludzi zabijamy swoje własne szczęście.

Źródło:http://bit.ly/2f0A2um

Być sobą.

Karl Pillemer, profesor gerontologii przeprowadził wywiady z ludźmi na skraju życia i zebrał je w książce „30 Lessons for Living: Tried and True Advice from the Wisest Americans”. Celem publikacji było odpowiedzenie na pytanie: „Jak żyć, aby niczego potem nie żałować?”

Okazuje się, że najważniejszą poradą ludzi, których życie powoli dobiegało końca było „Miej odwagę być sobą!”.

Niby banalne, a jakie diabelnie trudne do realizacji. Życie według własnego scenariusza i w zgodzie ze swoimi prawdziwymi pragnieniami i marzeniami. Pójście swoją drogą, wyjście poza strefę komfortu i odwaga do ponoszenia konsekwencji swoich wyborów. Nikt bowiem nie twierdzi, że ryzyko zawsze się opłaci. Które uczucie jest jednak w nas bardziej paraliżujące? Obawa przed porażką jako jedynie możliwą konsekwencją próbowania, czy żal, że nigdy nie podjęło się próby?

Źródło:http://artnt.cm/2fmIxQH

Warto walczyć o swoje szczęście, nawet jeśli droga, którą przyjdzie nam iść jest wyboista i kręta.

Czego bowiem uczą nas jeszcze pensjonariusze profesora Pillmera? Nic nie jest ważniejsze od miłości i nie warto niczego odkładać na później! Szczególnie nie warto odkładać na później miłości 😉

Może cię też zainteresować:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *