Wiosna – 3 zmiany, które testuję na sobie

Zacznij biegać!

Te słowa brzmią dla mnie jak przekleństwo. Nie znoszę biegać! Nie podbiegam nawet do autobusu, który ucieka mi z przystanku, udając, że to nie moja linia. Odpada też siłownia. Generalnie, gdy myślę o poceniu się w miejscu publicznym przechodzą mnie ciarki.

Nie da się jednak ukryć, że jako kobieta 30+ (ok… zaraz 35+ 😉) powinnam zadbać o siebie i o swoje ciało. Szczególnie, że nie ukrywam swojej słabości do leniuchowania, czekolady i lodów z bakaliami na poprawę nastroju. Jak jednak pokochać sport i zmusić się do wysiłku?

Chyba znalazłam metodę…

Bieg charytatywny! Namówiona przez koleżanki z pracy… No dobra, nieco zmuszona i postawiona przed wyborem bycia fajną laską bądź jedyną „kluską” w teamie, zgodziłam się pobiec w sztafecie. Zgoda padła dość szybko a świadomość tego w co się właśnie wpakowałam dotarła do mnie kilka minut później. Przerażenie, obawa i stres… level master! Jednak cel jest tak szczytny, że nie ma zmiłuj. Ruszam 4 litery z wygodniej kanapy…

Przede mną Poland Business Run i do pokonania 3,8 km. Niby niewiele, ale dla mnie to jak maraton. Trzymajcie kciuki!

Zmieniam szafę i wybieram BASIC

Od dawna ta myśl kiełkowała mi w głowie. Miałam naprawdę masę ciuchów. Zajmowały sporych rozmiarów garderobę, ale co z tego, gdy zawsze stawałam przed problemem, że „nie mam co na siebie włożyć”. Ten odwieczny dylemat wyboru i codzienne litanie przed pełną szafą bywały frustrujące.

Postanowiłam wziąć udział w słynnym wyzwaniu „333” – 33 ubrania w 3 miesiące.

Chodzi o wybranie 33 rzeczy (łącznie z butami i dodatkami) które nosimy na co dzień tworząc z nich różne kombinacje. To 100 wariacji! Postawiłam więc na prawdziwe PODSTAWY. Trzy t-shirty (szary, biały, czarny), sweter, trzy pary spodni, małą czarną itp. Nagle okazało się, że z mojej szafy zniknęły dawno nie noszone ubrania (którymi podzieliłam się z miłą chęcią z kilkoma fankami mody) a zastały same świetne klasyki.

Problem przestrzeni i niezłego wyglądu na co dzień został rozwiązany. Brak ataku paniki codziennie rano – uznaję za największy plus tej zmiany. Polecam Wam takie „wiosenne czystki”.

Dieta

Standardowa „opcja” wiosenna. Niestety w moim przypadku każda dieta rozpoczynała się równie szybko jak i kończyła. Dlatego przestałam używać słowa „dieta” i to był klucz do prawdziwej zmiany. „Wkręciłam” się w warzywne i owocowe koktajle. Nie dość, że świetnie smakują to ich kolor to naturalny power na cały długi dzień. Obiecuję niedługo podzielić się z wami ulubionymi przepisami!

Może cię też zainteresować:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *